środa, 5 sierpnia 2015

SZJU 1, czyli cykl nieregularny

Pod skrótem SZJU kryje się Syndrom Zapętlenia Jednego Utworu. Każdemu chyba to się od czasu do czasu zdarza. Mnie może nie tak często, bo staram się słuchać płyt w całości - w końcu układ kawałków to też jakiś element zamysłu artystycznego - ale jednak nie jestem od tego wolna. Dlatego postanowiłam, zainspirowana też podobnymi wpisami w paru innych miejscach, wrzucać co jakiś czas moje ulubione piosenki, może z paroma słowami komentarza. W przeciwieństwie do kilku innych serii postów na moim blogu, te nie będą pojawiać się regularnie, a wtedy, kiedy dopadnie mnie SZJU :) Spodziewać się możecie tu prawie wszystkiego, bo nie będzie żadnego klucza stylistycznego czy innego, poza faktem, że się akurat do mnie przyczepiło, a muzyki słucham dość różnej.

Przy "Red Tide Rising" zespołu Orange Goblin SZJU mam regularnie od pierwszego usłyszenia, czyli już od trzech lat. Rzadko zdarza mi się posłuchać tego kawałka tylko raz. Wielki zastrzyk energii, dużo hałasu, fajna melodia i lovecraftowskie motywy w teledysku - jak tu nie zapętlić?



Cthulhu fh'tagn i do przodu!

3 komentarze:

  1. Cthulhu fh'tagn i do przodu! hasłem dnia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mój wynalazek, nad czym boleję niezmiernie. Podłapane na forum ksiązkowym.

      Usuń
  2. Rzeczywiście, niezły kawałek. Hmm.. chyba posłucham go raz jeszcze :)
    IA! R'lyeh! Cthulhu Fthagn!

    OdpowiedzUsuń