piątek, 7 sierpnia 2015

Za ciepło na poważne notki. Poinformuję więc tylko, że miałam dziś wejście z wyszukiwania "namaluj kotka jsk spi" i spadam pod chłodny prysznic :)

środa, 5 sierpnia 2015

Piękna stara książka

ILS-1169599_upper-cover-spine_mm

SZJU 1, czyli cykl nieregularny

Pod skrótem SZJU kryje się Syndrom Zapętlenia Jednego Utworu. Każdemu chyba to się od czasu do czasu zdarza. Mnie może nie tak często, bo staram się słuchać płyt w całości - w końcu układ kawałków to też jakiś element zamysłu artystycznego - ale jednak nie jestem od tego wolna. Dlatego postanowiłam, zainspirowana też podobnymi wpisami w paru innych miejscach, wrzucać co jakiś czas moje ulubione piosenki, może z paroma słowami komentarza. W przeciwieństwie do kilku innych serii postów na moim blogu, te nie będą pojawiać się regularnie, a wtedy, kiedy dopadnie mnie SZJU :) Spodziewać się możecie tu prawie wszystkiego, bo nie będzie żadnego klucza stylistycznego czy innego, poza faktem, że się akurat do mnie przyczepiło, a muzyki słucham dość różnej.

Przy "Red Tide Rising" zespołu Orange Goblin SZJU mam regularnie od pierwszego usłyszenia, czyli już od trzech lat. Rzadko zdarza mi się posłuchać tego kawałka tylko raz. Wielki zastrzyk energii, dużo hałasu, fajna melodia i lovecraftowskie motywy w teledysku - jak tu nie zapętlić?



Cthulhu fh'tagn i do przodu!

wtorek, 4 sierpnia 2015

Wizualna bajka na dobranoc 10


Rowan vs Sky by waflar on DeviantArt

O czytaniu przed snem

To już mój rytuał: nawet, jeżeli jestem wykończona i jest bardzo późno, muszę przed snem przeczytać chociaż dwie-trzy strony, jeżeli czasem zdarzy mi się tego nie zrobić, dzień jest jakiś taki niedokończony i zasypia mi się znacznie gorzej. Już gotowa do snu układam się z książką i czytam aż poczuję, że odpływam. Wtedy tylko szybko gaszę lampkę, przewracam się na drugi bok... i mnie nie ma :)

Do poduszki przeważnie mam inną książkę, niż moja aktualna główna. Najlepiej się sprawdza jakieś bardzo fantastyczne fantasy. Takie typowe, trochę sztampowe, nie za ciężkie, żeby było sporo magii, no i w ogóle, jakieś ratowanie świata itp. - w dzień zwykle trzymam się trochę bliżej rzeczywistości (choć oczywiście też nie zawsze), ale to najlepiej pomaga mi zresetować mózg i się wyciszyć. Co ciekawe - rzadko mi się zdarza, żeby treści przeczytane tuż przed zaśnięciem w jakiś sposób wpływały na moje sny. Trochę szkoda.

Mam tylko jeden problem: nie lubię kończyć książki przed snem, bo potem mam trudności z zaśnięciem - nawet jeżeli losy bohaterów ksiązki nie budziły we mnie szczególnie intensywnych emocji. Dlatego, jeżeli tak się zdarzy, muszę mieć pod ręką coś, co mogę zacząć - wystarczy nawet strona.