Mam wrażenie, że to będzie mój soundtrack do tegorocznej jesieni. Wcześniejsze wydawnictwa Myrkur mieściły się gdzieś w szufladce blackmetalowej, tu nie ma po tym śladu - jest pięknie, akustycznie i nastrojowo.
O tym, co na świecie najlepsze, czyli o książkach, muzyce i kotach. I czasem o ciastkach też. Blog w stanie półuśpienia, zapraszam na IG.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotify. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spotify. Pokaż wszystkie posty
piątek, 9 września 2016
wtorek, 7 czerwca 2016
piątek, 15 stycznia 2016
piątek, 6 listopada 2015
niedziela, 1 listopada 2015
sobota, 31 października 2015
poniedziałek, 19 października 2015
Poniedziałkowa kołysanka
Irfan pojawiał się już w tym cyklu wpisów, ale jest okazja, bo w końcu doczekaliśmy się nowej płyty, zatytułowanej "Eternal Return".
wtorek, 6 października 2015
Trochę hałasu z Lovecraftem w tle
Jeżeli ktoś nie chce albo nie może słuchać ze Spotify, tu wersja Bandcampowa:
poniedziałek, 5 października 2015
poniedziałek, 28 września 2015
Poniedziałkowa kołysanka:
Może odrobinę zbyt smutne jak na kołysankę, ale strasznie dziś za mną chodzi.
Diary Of Dreams - The Anatomy of Silence
Diary Of Dreams - The Anatomy of Silence
sobota, 19 września 2015
Ablaze In Hatred - The Quietude Plains
Żeby uczcić pierwszy dzień z prawdziwie jesienną pogodą i pierwszy porządny deszcz od bardzo dawna:
poniedziałek, 14 września 2015
Poniedziałkowa kołysanka
Autumn Chorus - The Village to the Vale
A jeżeli ktoś nie chce lub nie może słuchać ze Spotify, dwa utwory są tutaj:
A jeżeli ktoś nie chce lub nie może słuchać ze Spotify, dwa utwory są tutaj:
poniedziałek, 7 września 2015
środa, 2 września 2015
Elbow - Asleep In The Back
To nie jest muzyka, jakiej słucham szczególnie dużo, ale akurat na dziś mi pasuje. Na dzień z paskudną migreną i chmurami (ale nie pada, dlaczego nie pada?), już nie letni, jeszcze nie jesienny.
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
czwartek, 20 sierpnia 2015
O muzyce na jesień
Jak pisałam w poprzedniej notce z tego cyklu, moje muzyczne pory roku zaczynają się wcześniej niż rzeczywiste. W drugiej połowie sierpnia można już wyczuć zbliżającą się jesień, więc i moja playlista zaczyna się wtedy stawać inna niż w lecie, czasem trochę cięższa, czasem trochę bardziej nastrojowa, a nierzadko - taka i taka jednocześnie. Co ciekawe, smęty w głośnikach jesienią wcale nie są związane z moim złym nastrojem. Wręcz przeciwnie, gdzieś tak od końca sierpnia do listopada czuję się znakomicie. Doły za to łapię wiosną.
Piosenka, ochota na którą oznacza dla mnie zbliżanie się jesieni, to "Ariel" z ostatniej płyty Rainbow:
Piosenka, ochota na którą oznacza dla mnie zbliżanie się jesieni, to "Ariel" z ostatniej płyty Rainbow:
Przełom sierpnia i września mocno mi się też kojarzy z muzyką zespołu XIII. Století (prawdę mówiąc lubię tylko te trzy płyty zalinkowane poniżej, mam z nimi masę fajnych skojarzeń, inne mnie kompletnie nie ruszają):
Potem zaczyna się prawdziwa jesień, a prawdziwe jesienne klimaty to dla mnie jeszcze coś innego:
When Nothing Remains - Thy Dark Serenity
Draconian - Arcane Rain Fell
A skoro już przywołałam Draconian - w końcu tej jesieni, w październiku, doczekamy się nowej płyty, pierwszej z nową wokalistką. Będzie nosiła tytuł "Sovran" i drobnych fragmentów można już posłuchać:
Najważniejsza dla mnie jesienna muzyka znalazła się jednak na albumie "Tears Laid In Earth" The 3rd and the Mortal:
Bez odsłuchu, bo będzie osobna notka o tej płycie, podobnie jak o kilku innych moich absolutnie ulubionych.
Znów zmieniając nieco klimat: jesień to dla mnie The Cure. Przede wszystkim "Disintegration" (ale to później, w listopadzie) i świetna koncertówka "Paris":
W ogóle The Cure bardzo lubię, ale tylko w wydaniu dołującym, wersja przebojowa znacznie mniej mi odpowiada.
A jaka jest Wasza jesienna muzyka?
środa, 12 sierpnia 2015
SZJU 2 - "The Brean Lament"
Dziś całkiem inne klimaty niż zaprezentowałam podczas poprzedniego ataku Syndromu Zapętlenia Jednego Utworu. Dziś wzięło mnie na smęty, a mało kto jest w tym lepszy, niż June Tabor (która na pewno jeszcze nieraz się na moim blogu pojawi). Niesamowity głos i talent do niezwykle przejmującej interpretacji. No i sam "The Brean Lament" to utwór, który robi wrażenie. Zastosowano tu ciekawy zabieg - mniej więcej w połowie dostajemy mówione wyjaśnienie tekstu, który bez tego faktycznie mógłby być dla wielu osób niejasny. Ryzykowne. U kogo innego pewnie by to nie przeszło. Tu działa.
The waters they washed them ashore, ashore,And they never will sail the seas no more.We laid them along by the churchyard wallAnd all in a row we buried them all,But their boots we buried below the tideOn Severn-side.
The gulls they fly over so high, so high,To see where their bodies all safe do lie;They fly all around, and loud they do callAll over the place where we buried them all,But their boots we buried below the tideOn Severn-side.
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
poniedziałek, 27 lipca 2015
Poniedziałkowa kołysanka - The Unthanks
Moje odkrycie sprzed kilku dni, bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Nawet im się udało zrobić udany cover King Crimson!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
