Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytaty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 marca 2016

Teraz czytam - pierwsze zdanie

Popular myth has it that one of the most remarkable conversations in modern literary history took place on a cool and misty late autumn afternoon in 1896, in the small village of Crowthorne in the county of Berkshire.
Simon Winchester - The Professor and the Madman. A Tale of Murder, Insanity, and the Making of the Oxford English Dictionary


Niezwykła - i prawdziwa! - opowieść.

Przeglądając najważniejsze tematy podejmowane w ogólnopolskiej prasie, zwykle można odnieść wrażenie, że pojawiają się one znienacka i równie szybko znikają.
Sylwia Breczko - Polityzacja ciała. Między dyskursem publicznym a teorią socjologiczną


Brzmi groźnie, ale warto przeczytać, daje do myślenia.

wtorek, 15 marca 2016

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Nie udało mu się zetrzeć całej jej krwi.
Robert Galbraith - Żniwa zła


Czyta się znakomicie, podobnie jak dwie poprzednie części. Może tylko rozwiązanie zagadki jest ciut przekombinowane.

piątek, 11 marca 2016

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Właściwie nie powinien się tam znaleźć.
James Oswald - Z przyczyn naturalnych


Kryminał? Horror? Trochę to wygląda, jakby zabrakło zdecydowania, a jako pozycja z pogranicza też nie do końca przekonuje. Ale w sumie się czyta.

czwartek, 15 października 2015

Miłość (do książek) dworska czy namiętna?

Ann Fadiman (czytaliście jej "Ex-libris"? jeżeli nie, to natychmiast marsz nadrabiać, bo to świetne, moją notkę dokończycie później!) napisała:
Przez następnych trzydzieści lat dojrzewała we mnie świadomość, że tak jak człowieka można kochać na więcej niż niż jeden sposobów, tak istnieje więcej niż jeden sposób kochania książek. Pokojówka wierzyła w miłość dworską. Fizyczna istota książki była dla niej święta, jej forma nierozdzielna z treścią; kochanek winien jej platoniczne uwielbienie i szlachetne, acz z góry skazane na niepowodzenie wysiłki zachowania po wieczne czasy stanu nieskazitelnej czystości, w jakim książka opuściła księgarnię. Rodzina Fadimanów wierzyła w miłość zmysłową. Dla nas święte były słowa książki - ale służące im papier, tkanina, karton, klej, nici i farba drukarska stanowiły zaledwie naczynie, i wolno było obchodzić się z nimi tak rozpustnie, jak dyktowała żądza lub pragmatyzm, bez obawy popełnienia świętokradztwa. Bezlitosne używanie nie świadczyło o braku szacunku, lecz o zażyłości.
To zawsze było też moje podejście. Nawet więcej, dla mnie książka nosząca ślady użytkowania jest ładniejsza i "sympatyczniejsza" od nowej, złamany grzbiet wygodniej się trzyma, a jedzenie bez książki traci połowę smaku. Może trochę klęłam, kiedy kot zwymiotował mi na "Peanatemę", ale to skrajny przypadek ;) Tak było zawsze, takie było podejście w domu i dalej się tego trzymam. Jasne, nie drę ich i nie wyrzucam przez okno w kałuże, ale nie z powodu jakiegoś szczególnego do nich nabożeństwa, ale tak, jak np. nie wycinam dziury w nowej bluzce - bo i po co. Przez wiele lat było to dla mnie coś tak zupełnie naturalnego, że w ogóle się nad tym nie zastanawiałam. Tym bardziej, że czytam sporo starszych książek, a nie ma siły, żeby wszystkie po 20-30-40 czy więcej latach wyglądały idealnie.


Jakieś dziesięć lat temu zaczęłam wchodzić w internetową społeczność książkową. Najpierw na forach, potem w blogosferze. Szybko zauważyłam, ze jestem w moim podejściu dość osamotniona. Napotkałam tam osoby, które wręcz licytowały się, kto większą wagę przywiązuje do stanu książek: męczące się, czytając je otwarte tylko częściowo, niekorzystające z księgarni internetowych, żeby wybrać najbardziej nieskazitelny egzemplarz, codziennie zdejmujące z półki wszystkie swoje książki, żeby zetrzeć kurz (ok, to była bardzo młoda osoba na początku przygody z książkami i z niewielką jeszcze kolekcją, przy paru tysiącach to byłoby trudne - ale zawsze)... Już nie z pierwszej ręki, ale słyszałam o osobie, która kupowała po dwa egzemplarze książki - jeden do przeczytania i odsprzedania, drugi, dziewiczy - na półkę, ale tu za prawdziwość historii nie odpowiadam. Oczywiście o pożyczeniu komuś książki mowy nie ma, a o czytaniu przy jedzeniu lepiej nie wspominać. Dowiedziałam się przy okazji, że ksiażek nie kocham - niestety nie dostałam wyjaśnienia, po co w takim razie je kupuję i czytam, masochistycznie zapewne.


Jasne, nic mi do tego, co ktoś robi ze swoimi rzeczami. Ale po prostu ciekawi mnie to zjawisko, nie do końca je mogę zrozumieć.


Na zdjęciach - sympatycznie przyniszczone książki z mojej kolekcji i kot pokazujący język tym, którzy twierdzą, że książek nie kocham.


środa, 30 września 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Bodźcem do pisania "Lektur nadobowiązkowych" była figurująca w każdym piśmie literackim rubryka "Książki nadesłane".

Wisława Szymborska - Wszystkie lektury nadobowiązkowe (przed chwilą dotarło i nie wytrzymam, żeby sobie choć trochę poza kolejnością nie poczytać)

piątek, 25 września 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Wyjmując jedną rękę z ciepłej kieszeni, Jay Landsman kuca, żeby ująć podbródek martwego mężczyzny i obrócić jego głowę na bok, aż ukaże się mała, owalna rana, z której sączy się coś czerwonego i białego.
David Simon - Wydział zabójstw. Ulice śmierci


niedziela, 20 września 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Morderstwo jest jak magia, pomyślał.
Val McDermid - Krwawa blizna


Na ograniczonej przestrzeni strzelanina zabrzmiała w mojej głowie jak melodia.
Kathy Reichs - Poniedziałkowa żałoba


czwartek, 17 września 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Jest rok 1983, rzecz dzieje się na kompusie Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles.
Mary Roach - Bzyk. Pasjonujące zespolenie nauki i seksu


Twarz Cecile'a Price'a wypełnia cały ekran.
Katarzyna Surmiak-Domańska - Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość


Było to dziesiątego lipca roku pańskiego 1540 o godzinie czwartej po południu w Paryżu, na lewym brzegu Sekwany, gdzie rozsiadł się Uniwersytet, przy kropielnicy znajdującej się blisko wejścia do kościoła Augustianów.
Aleksander Dumas - Ascanio


Skryba Abraham zwykł się budzić od razu i, leżąc nieruchomo z szeroko otwartymi oczami, cierpliwie oczekiwać świtu.
Marek Halter - Pamięć Abrahama


poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Joe przepychał się przez tłum.
Ann Cleeves - Ulica milczenia (drugi tom też przeczytałam, ale pierwszego zdania nie będzie, bo nie przyjmuję podziału do wiadomości)

Wyspa -
smuga suchej ziemi w bagiennym trzęsawisku,
przystanek wspólnoty w morzu samotności.
Sara Lidman - Bagienne maliny

Kolejna w tym miesiącu "Książka nieoczywista". Zdjęcie jest jakie jest, ale znajdźcie w sieci przyzwoitą wersję okładki starszej, nieco zapomnianej książki... Skoro więc musi być marne, to niech będzie moje marne.


W roku 1527 wieśniak Sanxi Daguerre wraz ze swoją żoną, małym synkiem Martinem i bratem Pierre'em opuścili rodzinny majątek na francuskim terytorium Kraju Basków i przenieśli się do oddalonej o trzy tygodnie marszu wioski w hrabstwie Foix.
Natalie Zemon Davis - Powrót Martina Guerre'a

Pozycja z sierpniowego planu minimum.


wtorek, 18 sierpnia 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Dwudziestego marca 1770 roku w Laffen nad Neckarem urodził się Johan Chrystian Fryderyk Holderlin -
 - nie piszę biografii.
Peter Härtling - Hölderlin

Do wyzwania "Czytamy ksiażki nieoczywiste".

niedziela, 16 sierpnia 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie (+ rozkład jazdy):

Lekarz prześwietlił mi płuca.
Nic Pizzolatto - Galveston


A w najbliższych dniach - muzycznie o nadchodzącej jesieni, a ksiażkowo o zbieraniu serii wydawniczych (zapewne część pierwsza, bo w jednej się raczej nie zmieszczę). Poza tym jutro idę do biblioteki, więc może coś mnie natchnie :) Kończę też od dawna zapowiadaną notkę o teledyskach i biorę się za, też zapowiedziane, przenoszenie (umowne, bo trochę je pewnie przerobię) tutaj części przynajmniej notek i wymianę/uzupełnianie zeżartych przez ImageShacka zdjęć z mojego starego bloga książkowego, ale to już raczej nie w najbliższym tygodniu.

czwartek, 30 lipca 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Na tej chłostanej sztormami wyspie, w odległości trzech godzin rejsu od północno-zachodniego wybrzeża Szkocji, skąpa gleba daje ludzion pożywienie i ciepło.
Peter May - Człowiek z wyspy Lewis

To było tego dnia, kiedy spadł śnieg.
Jo Nesbø - Pierwszy śnieg

W połowie maja roku 1800 Napoleon z 36000 ludzi przeprawiał się przez Wielkiego św. Bernarda - przedsięwzięcie, które do tej pory uchodziło na dobrą sprawę za wykluczone.
W. G. Sebald - Czuję. Zawrót głowy

niedziela, 26 lipca 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Po wiosennych deszczach ziemia rozmiękła i Dunk nie miał kłopotów z wykopaniem grobu.
George R.R. Martin - Rycerz Siedmiu Królestw


To tylko dzieciaki.
Peter May - Czarny dom

Stefan Banach był nieślubnym dzieckiem niepiśmiennej służącej i rekruta c.k. armii, wychowankiem praczki.
Mariusz Urbanek - Genialni. Lwowska szkoła matematyczna

Jutro postaram się wrzucić notkę liebsterową - odpowiedzi już napisałam, jeszcze wymyślam pytania.

wtorek, 21 lipca 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Chciałbym zacząć od przywołania pamięci Italo Calvino, który osiem lat temu został zaproszony do wygłoszenia tu, na Uniwersytecie Harvarda, sześciu wykładów, ale zdążył napisać ich tylko pięć, zanim od nas odszedł.
Umberto Eco - Sześć przechadzek po lesie fikcji

Dom to piętrowy, na stromym Alifakovacu, stoi nieco na uboczu u samego szczytu.
Ivo Andrić - Dom na odludziu (ostatnio był o tej książce tekst na Czytankach Anki, zupełnym przypadkiem sięgnęłyśmy po to niemal jednocześnie, coś musiało być w powietrzu, a może w wodzie? ;))

Władze, jakie ma w sobie człowiek, zdają się określać ściśle przeznaczenie jego, polegające na powolnem dążeniu do poznania świata, w który został rzucony i do pojęcia tajemnicy, jaka go otacza.
L. Michaud d'Humiac - Wielkie legendy ludzkości (wydanie z roku 1904! ksiażka czytana w ramach wyzwania "Czytamy książki nieoczywiste")


sobota, 18 lipca 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Gmach sądu okręgowego.
Karin Fossum - Za podszeptem diabła


Na początku grudnia spadło dużo śniegu, po czym nastały tęgie mrozy.
Reginald Hill - Morderstwo na uniwersytecie

Przygarnięte przez Luce dzieci były małe, śliczne i okrutne.
Charles Frazier - Szepty lasu


poniedziałek, 13 lipca 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Mma Ramotswe miała agencję detektywistyczną w Afryce, u stóp Kgale Hill.
Alexander McCall Smith - Kobieca Agencja Detektywistyczna Nr 1


"Koktajl z maku" jest rubryką niewielką.
Marta Syrwid - Koktajl z maku


Temat zawarty w tytule tej pracy nieczęsto bywa poruszany.
Alina Cała - Wizerunek Żyda w polskiej kulturze ludowej

środa, 8 lipca 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Płciwo mi, doktorze kochany, goreje.
Kamil Janicki - Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce


- To na pewno była ta pielęgniarka z fotografii?
Helene Turnsten - Śmierć przychodzi nocą


czwartek, 2 lipca 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

W decydującej fazie bitwy pod Alcañiz 23 maja 1809 roku, kiedy miał już wydać rozkaz do desperackiego ataku Francuzów na środkową linię wojsk hiszpańskich, pułkownik Pierre-François-Marie-August Dejean spojrzał przypadkiem w dół.
Richard Coniff - Poszukiwacze gatunków. Bohaterowie, głupcy i szalony pościg, by zrozumieć życie na Ziemi

On a summer's evening in 1837, in a room in one of the fanciest addresses in all of London, a teenage girl called Alexandrina sat down with her diary.
Jeremy Clay - The Burglar Caught by a Skeleton and Other Singular Tales from the Victorian Press


czwartek, 25 czerwca 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Był wysoki, około pięćdziesiatki, zabójczo przystojny, o niemal groźnych rysach: starannie przycięte wąsy, włosy siwiejące na skroniach, a oczy tak czarne, że były jak przyciemnione okna eleganckiej limuzyny - można przez nie patrzeć na zewnątrz, ale nie da się spojrzeć do środka.
John Berendt - Północ w ogrodzie dobra i zła


Książka była gruba, czarna i pokryta kurzem.
A. S. Byatt - Opętanie

piątek, 19 czerwca 2015

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Zwała się Finna i mieszkała nad Eyja fiordem.
Robert Stiller - Zardzewiały miecz. Opowieści skandynawskie


Wszystko przez Pyzę, która tak smakowicie o tej książce parę dni temu napisała. I dobrze zrobiła, bo to całkiem niezłe odkrycie, klimacik jest. Przy okazji podciagnę to pod wyzwanie "Czytamy książki nieoczywiste".

A gdyby ktoś chciał też przeczytać, podrzucę ścieżkę dźwiękową (znaczy no, nie naprawdę, ale IMHO pasuje idealnie): Sinikka Langeland. Usłyszałam ją przypadkiem w radiu wiele lat temu, zachwyciłam się, po czym... zapomniałam jak się nazywa. Dopiero niedawno, dzięki Spotify, udało mi się na nią ponownie trafić. Brakowało mi jej muzyki. Posłuchajcie, bo warto: