Ciemna strona Dwudziestolecia
Co się dzieje z wełną niestrzyżonej owcy
Cat Street View
Pracownie ilustratorów książek dla dzieci
Niezwykłe miejsca w Australii
Więcej na https://twitter.com/kotnaksiazce
O tym, co na świecie najlepsze, czyli o książkach, muzyce i kotach. I czasem o ciastkach też. Blog w stanie półuśpienia, zapraszam na IG.
poniedziałek, 7 września 2015
niedziela, 6 września 2015
sobota, 5 września 2015
Teraz czytam - pierwsze zdanie
Trochę mi się zrobiło zaległości.
Obie z sierpniowego planu minimum.
Książka czytana w ramach wyzwania "Czytamy Książki Nieoczywiste".
Książka z wrześniowego planu minimum.
Ellery Queen stał na peronie dworca w Wrightsville, wśród sięgającego mu po kolana stosu walizek.Ellery Queen - Przeklęte miasto
Znam Johna Slatera całe życie.Peter Carey - Historia pewnej mistyfikacji
Obie z sierpniowego planu minimum.
A przecież pysznię się swym niepowodzeniem i skoro na taki przywilej zostałem skazany, prawie raduję się, że nie przyszedł ratunek; wydaje mi się, że jak daleko sięga ludzka pamięć, jestem jedyną istotą naszego rodzaju, która została rozbitkiem na opuszczonym okręcie.Umberto Eco -Wyspa Dnia Poprzedniego
W naszym domu umarło dziecko.Toivo Pekkanen - Moje dzieciństwo
Książka czytana w ramach wyzwania "Czytamy Książki Nieoczywiste".
Once upon a time, a girl named September grew very tired indeed of her parents' house, where she washed the same pink-and-yellow teacups and matching gravy boats every day, slept on the same embroidered pillow, and played with the same small and amiable dog.Catherynne M. Valente - The Girl Who Circumnavigated Fairyland in a Ship of Her Own Making
Książka z wrześniowego planu minimum.
piątek, 4 września 2015
Linki związane z tym tematem - podobnie jak i z innymi sprawami społeczno-politycznymi - zwykle wrzucam tylko na Twittera, ale tu jest o książkach, więc linkuję na blogu:
Wyjątkowo pod tym wpisem zamykam komentarze.
czwartek, 3 września 2015
środa, 2 września 2015
Elbow - Asleep In The Back
To nie jest muzyka, jakiej słucham szczególnie dużo, ale akurat na dziś mi pasuje. Na dzień z paskudną migreną i chmurami (ale nie pada, dlaczego nie pada?), już nie letni, jeszcze nie jesienny.
wtorek, 1 września 2015
Archiwum książek wygrzebanych 1
Czas zacząć przenoszenie tutaj najciekawszych postów z mojego starego bloga. Tym razem będzie poetycko (a przynajmniej do rymu).
- Pieśni ludowe celtyckie, germańskie, romańskie
Opracowanie: Edward Porębowicz
Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1959
Stron: 304
Ilustracje: tak (Jan Marcin Szancer)
Książka wygrzebana na Allegro.
Zawartość zbioru:
1. Pieśni bretońskie
2. Pieśń irlandzka
3. Pieśni duńskie, norweskie i szwedzkie
4. Pieśni szkockie i angielskie
5. Pieśni niemieckie
6. Pieśni francuskie
7. Pieśni prowanckie, gaskońskie, katalońskie
8. Pieśni włoskie
9. Pieśni hiszpańskie
10. Pieśni portugalskie
W wydaniu z roku 1959, które mam w swoich zbiorach, nie ma nut, które były w pierwszym wydaniu z roku 1909.
Wyjechał pan Oluf o świcie z domuI jechał dzień cały do słońca skłonu.-Tak lekko po gaju zawodzą tan.-I wjechał pan Oluf pomiędzy skały,Tam elfy i karły w tańcu pląsały.Tańczyła z karłami rzesza elfowa,Pląsała tam sama elfów królowa.Wystąpiła panna z tanecznic grona,Olufa za szyję wzięła rękoma.
Co było dalej? To już w książce.
Jeszcze dodam, że uwielbiam książki z ilustracjami Jana Marcina Szancera. W dzieciństwie miałam ich bardzo wiele, wręcz się na nich wychowałam.
- Jan Kasprowicz - Obraz poezji angielskiej
Tom I
Stron: 170
Kraków 1931, wydał z rękopisu Wojciech Meisels
Ilustracje: nie
Książka wygrzebana w jednym z krakowskich antykwariatów.
Niestety książka była mocno zniszczona i musiałam oddać ją do introligatora, przez co straciła nieco uroku - ale potrzebowałam jej do czytania, a nie tylko jako element kolekcji.
Pozostałych tomów "Obrazu poezji angielskiej" nie mam, ale ten był dla mnie najbardziej interesujący - zawiera tłumaczenia starych ballad.
- Karnawał dziadowski: Pieśni wędrownych śpiewaków (XIX-XX w.)
Wybór i opracowanie: Stanisław Nyrkowski
Wstęp: Julian Krzyżanowski
Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1977
Stron: 396 + ilustracje
Książka wygrzebana w antykwariacie internetowym... chyba.
Zamiast komentarza - kilka tytułów:
O Dadzinej, co w zapust roku 1870 w Juchach na garnku węglannym zgorzała
Straszna kara boża spadła na niegodziwego syna, który mścił się nad swoim ojcem staruszkiem, a gdy uderzył ojca staruszka w twarz, to obie ręce mu nagle skostniały
Prawdziwe zdarzenie o wyrodnym synu, który zabił swoją własną matkę orczykiem w wiosce Szczecynie, powiat janowski
Straszna zbrodnia rodzonej matki, która zabiła swego syna za dolary
Niesamowite zdarzenie. Panna żywcem pochowana, narzeczony jej Leon ratuje ją od niechybnej śmierci, by stanąć z nią na ślubnym kobiercu
Opis prawdziwego zdarzenia w lublinie o zwyrodniałej macosze, która mściła się nad małą dzieciną, obstawiając ją pijawkami, aby uprzyjemnić sobie życie
I takich okropności-cudowności jest w tej książce jeszcze wiele, całość ubrana w fantastycznie częstochowskie rymy.
I może jeszcze jakiś fragmencik:
Nie myśl, drogi ojcze, że to jest złudzenie,Bo w każdym dzienniku jest nowe zdarzenie:Tu mąż żonę swoją na kawałki kraje -A jaką to miłość ślubują oboje.Przyjeżdża do domu z grymasem do żony,Jakby się jej pozbyć - od drugiej wzburzony.Dziateczki na polu bawią się wesoło,O niczym nie wiedzą - krew płynie wokoło.I ten mąż się staje dziś strasznym zbrodniarzem:Żonę swą morduje tak ostrym żelazem;Ale to morderstwo takie straszne było:Rżnie ciało w kawałki, jakby w jatce było.Odrzyna on piersi, co dzieci karmiły,I rani te usta, co pacierz mówiły;A jeszcze i głowę strasznie masakruje -Och, co to za człowiek?! - miłości nie czuje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










