wtorek, 14 lipca 2015

Wizualna bajka na dobranoc 1

Tak na poruszenie wyobraźni przed snem. W końcu do książek to pasuje.

Luz de Luna en el Castillo


Postaram się wrzucać posty z tej serii trzy razy w tygodniu.

#hityzdziecinstwa

Taki hashtag krąży dziś po Twitterze. Parę rzeczy wrzuciłam, ale chciałabym je - i kilka więcej - zamieścić i tutaj, w trwalszym miejscu.

Niektóre z tych piosenek ciągle lubię. Inne - kiedyś uwielbiałam, ale dziś darzę już tylko sentymentem. Za jeszcze innymi wtedy nie przepadałam, ale dziś, z domieszką wspomnień, budzą we mnie ciepłe uczucia. A które są które - tak naprawdę to nie ma znaczenia :) Domyślcie się albo, jeszcze lepiej, nie zastanawiajcie się na tym w ogóle.





















Wiecie, co jutro za dzień?

Zapewne nie wiecie, bo nikt tego aż tak dokładnie nie śledzi, ale jutro Śpiący Kot kończy pół roku! Będzie oczywiście notka podsumowująca, a zapewne nawet dwie (dotyczące różnych spraw, nie bójcie się!).

A skoro już przy planach na przyszłość jesteśmy - w najbliższym czasie będzie obiecana notka o pewnych słownych dziwnościach i, muzycznie, o moich ulubionych teledyskach, gdzie też będzie dziwnie. Planuję poza tym jeszcze jeden w miarę regularny cykl, tym razem obrazkowy.

A żeby opublikowanie tego wpisu miało jakikolwiek sens i żeby nie był taki zupełnie nieciekawy, macie tu śmiesznego kota:

poniedziałek, 13 lipca 2015

Poniedziałkowa kołysanka

W tym tygodniu pomoże nam się wyciszyć, po nieprzyjemnym z samej swojej natury poniedziałku, projekt Mirabilis:

Teraz czytam - pierwsze zdanie:

Mma Ramotswe miała agencję detektywistyczną w Afryce, u stóp Kgale Hill.
Alexander McCall Smith - Kobieca Agencja Detektywistyczna Nr 1


"Koktajl z maku" jest rubryką niewielką.
Marta Syrwid - Koktajl z maku


Temat zawarty w tytule tej pracy nieczęsto bywa poruszany.
Alina Cała - Wizerunek Żyda w polskiej kulturze ludowej

Twitterowe podsumowanie 4-5:

Tym razem podsumowanie z dwóch tygodni, bo troszkę sobie ostatnio, z okazji lata i potrzeby podładowania baterii, odpuściłam regularność - ale zamierzam do niej wrócić.

Co zatem wrzucałam?

Najgorsze rockowe tatuaże
Amandę Palmer czytającą Szymborską
Sposób na tygrysa
Znikający Wielki Mur
I jeszcze takie O-SZA-ŁA-MIA-JĄ-CE zdjęcie

niedziela, 12 lipca 2015

Bagual - I: Viento Sur

Ktoś jeszcze śpi? Poooobuuuudkaaaa!!!

piątek, 10 lipca 2015

TAG: Czytelnicze nawyki

OK, pewnie powinnam poczekać, aż ktoś mnie nominuje, ale mi się nie chce ;) I tak planowałam o tym notkę, więc równie dobrze mogę to zrobić w ten sposób, spodobały mi się pytania. Pomysł podpatrzyłam na Przeczytanych nad Kawą.

1. Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania? 

Mój pokój, w sezonie ogród, podczas gotowania i jedzenia - kuchnia. Jeżeli chodzi o jakiś specjalny kącik - planuję, ale muszę popracować nad oświetleniem.

2. Czy w trakcie czytania używasz zakładki, czy przypadkowych świstków papieru? 

Głównie przypadkowych świstków, a najczęściej po prostu kładę książkę grzbietem do góry. Jeżeli uda mi się znaleźć zakładkę, to zdarza mi się jej użyć. Mam też takie mini-zakładeczki samoprzylepne, z bardzo uroczymi kotkami i sówkami, ale zwykle o nich zapominam.

3. Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału, okrągłej liczby stron? 

Mogę. Wolę skończyć rozdział, ale nie ciągnę na siłę do tego punktu, jeżeli jestem naprawdę zmęczona.

4. Czy pijesz lub jesz w trakcie czytania książek?

Owszem. A moze na odwrót: czytam przy posiłkach. Tak, zdarza mi się zapaskudzić książkę. Nie, wcale mnie to specjalnie nie martwi. Tak, na książki pożyczone z biblioteki czy od znajomych uważam znacznie bardziej.

5. Czy jesteś wielozadaniowy, czyli czy w trakcie czytania książki potrafisz oglądać telewizję lub słuchać muzyki?

Tak. Kiedy czytam w domu, zawsze słucham muzyki. Poza domem nie, nawet nie mam przenośnego odtwarzacza (a mój dość już stary telefon nie sprawdza się w tej roli), jakoś mnie do tego nie ciągnie. Lubię też czytać przy transmisjach sporowych w telewizji - skupiam się głównie na książce, a podnoszę głowę, kiedy słyszę, że coś ciekawego się dzieje.

6. Czytasz jedną książkę, czy kilka na raz, w tym samym czasie?

Kilka. Planowałam się w tym roku ograniczyć do trzech naraz (widzicie więc skalę problemu ;)), ale nie wyszło.

7. Czy książki musisz czytać w konkretnym miejscu, czy gdziekolwiek?

Gdziekolwiek. Zawsze staram się mieć książkę przy sobie, na wszelki wypadek.

8. Czytasz na głos, czy w myślach?

Yyyyy... a ktoś w ogóle czyta na głos, jeżeli nie czyta komuś (ani nie jest uczącym się dopiero czytać dzieckiem)? A jeżeli chodzi o czytanie w myślach w sensie "mówienia" sobie w myślach poszczególnych słów, to tego też nie robię.

9. Czy czytasz „na przód” (przewijasz strony, aby poznać zakończenia), albo czy pomijasz jakieś strony?

Zdarza mi się podskoczyć do przodu, żeby zobaczyć, co się wydarzy (zasadniczo jestem spoileroodporna, bardziej od tego, co się wydarzy, interesuje mnie jak do tego dojdzie i jak to jest opisane). Nie opuszczam fragmentów. Czasem, kiedy z jakiegoś powodu - czy zmęczenia, czy jakichś innych spraw zajmujących głowę - stracę koncentrację, zdarza mi się, że przemknę po jakimś fragmencie oczami, ale go nie zarejestruję.

10. Czy zaginasz grzbiet książki, czy wolisz zachować ją w dobrym, nienaruszonym stanie?

Zaginam, wtedy lepiej leży w ręce. Od tego często zaczynam czytanie. Stan książki nie ma dla mnie znaczenia, jeżeli jest w jednym kawałku i druk jest czytelny - wręcz lubię, kiedy ślady czytania są widoczne. Nie wyobrażam sobie rezygnacji z komfortu czytania na rzecz idealnego stanu grzbietu.

11. Czy piszesz w książkach?

Nie, ale bez żadnej podbudowy ideologicznej. Nie uważam tego za coś złego, po prostu nie potrzebuję i nie mam takiego zwyczaju.

nie byłam nominowana, więc nikogo nie nominuję. Jak ktoś chce, niech łapie ;)

Pentagram - Misunderstood

Dobre wieści! Pentagram udostępnia nowy utwór do posłuchania (ostrzegam, wpada w ucho jak diabli), a nowa płyta, "Curious Volume", już w sierpniu!

czwartek, 9 lipca 2015

Co robię, kiedy nie czytam?

...na przykład, kiedy kot NAPRAWDĘ zaśnie mi na aktualnie czytanej książce?

Otóż uruchamiam wtedy palce i zabieram się albo za szydełkowanie, albo za plątanie bransoletek ze sznurka i koralików czy jakąś inną biżuterię. Ostatnio - głównie za to drugie. Lubię robótki ręczne, bo to wycisza, pomaga się skupić, no i znakomicie przy tym wchodzi muzyka (a przy szydełkowaniu też seriale kryminalne ;) ). Planuję jeszcze opanowanie kilku dodatkowych technik, zamierzam spróbować popracować z drutem i z glinka samoutwardzalną.

Szydełkowaniem pochwalę się innym razem, kiedy skończę to, co mam w obróbce, ale dziś chciałabym pokazać biżuterię. Zaczynałam tak:


A nowsze, z innego rodzaju sznurka (i jeden, i drugi ma swój urok, ale z gładkiego robi się łatwiej):



A to moje ulubione korale - labradoryt, kamień księżycowy, hematyt i granat, niestety zdjęcie nie oddaje gry kolorów na dwóch pierwszych: